Hutnictwo na ziemi zębowickiej

Autor: Gerard Wons

Wstęp

Dzieje hutnictwa na Górnym Śląsku są bardzo stare, sięgają zamierzchłych czasów. Od dawien dawna wytapiano na tym rozległym terenie żelazo. Zapiski historyczne przekazują nam informacje, że już w XIV wieku w Dolinie Małej Panwi (okolice Kalet: Kuczów, Brusiek) istniały kuźnice, dawne manufaktury hutnicze. Rozwój hutnictwa był możliwy dzięki 2 bogactwom naturalnym: pokładom rudy darniowej i olbrzymim kompleksom leśnym. Oprócz rudy i drewna, kuźnicom potrzebna była energia wodna, dlatego lokowano je nad rzekami i stawami.

Już w 1528 r. książę Jan II Dobry wydał akt prawny tzw. „Ordunek Górny” regulujący wydobycie rud. Ciężką pracę kuźników/hutników przy wytopie i kuciu żelaza pięknie opisał Walenty Roździeński w poemacie „Officina ferraria” wydanym w 1612 r. Znaczący rozwój hutnictwa nastąpił w XVIII w. po włączeniu Śląska do państwa pruskiego (np. w 1754 r. powstaje Pruska Królewska Huta Malapane, rok później Kluczborska Huta w Zagwiździu). Król Fryderyk II zastał wówczas na Górnym Śląsku 12 wielkich pieców, 28 świeżarek oraz 34 dymarki. Wśród nich były zapewne jakieś zakłady na obszarze obecnego powiatu oleskiego.

Ruda i węgiel drzewny

Podstawową bazą surowcową dla hutnictwa były rudy darniowe, nazywane też łąkowymi lub bagiennymi. Rudy te są pochodzenia osadowego, pokłady miały zwykle grubość 25 – 40 cm. Zalegały one najczęściej pod darnią do 35 cm, czasem zaś nieco głębiej. Zawartość żelaza w tej rudzie wahała się od 22 do 30%. Tę niskoprocentową rudę eksploatowano sposobem odkrywkowym, zdzierając darń i kopiąc podłużny rów. Kopacze kopali warstwy rudy, którą płukali w przetakach, a następnie wysypywali na drewniane pomosty, gdzie przez dłuższy czas wysychała. Zimą, gdy ziemia zamarzła, przewożono ją do kuźnic.

Ten system eksploatacji był dosyć kosztowny i mało efektywny, dlatego w 2 poł. XVIII w. zaczęto budować kopalnie głębinowe. Były to prymitywne szyby o głębokości od 5 do 30 metrów, obudowane i wzmocnione drewnianymi ramami i stemplami. W powiecie oleskim złoża rudy były dosyć nikłe, sprowadzano ją w większych ilościach z okolic Tarnowskich Gór, powiatu wieluńskiego i kluczborskiego.

Drugim surowcem potrzebnym do wytopu żelaza było drewno, zastąpione później węglem drzewnym. Dawne hutnictwo wymagało bardzo dużej ilości opału, dlatego rozwijało się na terenach leśnych. Temu właśnie ziemia oleska zawdzięczała rozkwit hutnictwa na przełomie XVIII i XIX wieku. Węgiel drzewny otrzymywano drogą suchej destylacji różnych gatunków drewna. Polegała ona na spalaniu drewna bez dostępu powietrza. Produkcja odbywała się w tzw. mielerzach, czyli stosach odpowiednio ułożonego drewna przysypanego ziemią i chrustem. Była to praca wymagająca dużych umiejętności i doświadczenia. Cały proces trwał nieprzerwanie 12 – 15 dni, przy którym na zmianę pracowali węglarze/kurzocy. Po wypaleniu z mielerza, stopniowo wydobywano za pomocą haków pojedyncze kłody. Jakość węgla zależała od gatunku drewna i sposobu wypału.

Wytop żelaza

Pierwotna huta składała się z tzw. dymarki. Był to czworoboczny piec o wysokości ok. 1 m, a jego długość i szerokość wynosiły 1,5 m. Do wnętrza wkładano na przemian warstwy rudy i węgla drzewnego, dosypywano nieco wapna, które przyspieszało proces wytopu. W przedniej części pieca znajdował się zasklepiony gliną otwór, w tylnej zaś zainstalowane były dysze miechów poruszanych przez koło wodne, które wtłaczały powietrze do dymarki. Dawało to silny żar wewnątrz pieca. Wytop trwał około 8 godzin, podczas którego żelazo zmieszane z żużlem spływało na dno pieca. Po usunięciu z powierzchni żelaza płynnej masy żużla kuźnicy wydobywali z dymarki tzw. łupkę. Był to duży, porowaty blok żelaza, który był poddawany procesowi kucia. Młot poruszany przez koło wodne, zbijał łupkę w ściślejszą bryłę, usuwając z niej żużel. Tak otrzymany surowiec przetapiano po raz drugi, w osobnych piecach zwanych świeżarkami/fryszerkami, aby usunąć z niego domieszki węgla, fosforu i siarki. Zespól złożony z dymarki, świeżarki i młotów, które służyły do obróbki żelaza po jego świeżeniu – to ówczesna kuźnica, czyli huta.

Od połowy XVIII w. liczba dymarek maleje, gdyż ich miejsce zajmują wielkie piece budowane z ogniotrwałej cegły. Były one znacznie wyższe od dymarek, wydajniejsze i oszczędniejsze. Pierwszy taki piec na Śląsku zbudowano w 1703 r. w Trachach koło Gliwic. W XIX w. świeżarki były stopniowo wypierane przez piece pudlarskie, oparte na nowszej technologii. Piece te były opalane węglem kamiennym.

Około 150 lat temu kwitł w powiecie oleskim hutniczy przemysł. Największym ośrodkiem był Szumirad (Sausenberg) wraz z przysiólkami: Kamieniec, Radomil, Ryczek, Chałupki i Sobisz. W dobrach karmonkowskich, które należały do króla pruskiego znajdował się kolejny ośrodek hutniczy. Składał się z 2 wielkich pieców, 7 świeżarek i 1 młotowni. Trzecim, wielkim właścicielem zakładów hutniczych w Oleskiem był książę raciborski/Herzog von Ratibor, właściciel dóbr zębowickich.

Hutnictwo na ziemi zębowickiej

Pojedyncze dymarki istniały na tym terenie zapewne już w średniowieczu. Niewiele o nich wiemy, znane są niektóre miejsca, gdzie mogły się znajdować, jak chociażby „Huta” – część Zębowic w kierunku Kadłuba Wolnego. O XVI - wiecznej dymarce odkrytej w pruskowskim lesie tak napisał były uczeń PG w Zębowicach Dawid Młodkowski:

W 2005 r. na oddziale leśnym 240 pomiędzy Pruskowem a Osieckiem dokonano ciekawego odkrycia. Podczas prac porządkowych, przy wywróconym pomniku przyrody, którego wiek szacuje się na ok. 400 lat, odkryto wewnątrz spróchniałego pnia fragmenty starego pieca. Piec ten służył do wytopu żelaza, tzw. dymarka… Wiek odkrytej dymarki szacuje się na około 500 lat, na co jest wiele dowodów. Przede wszystkim wskazuje na to obrośnięcie wiekowym dębem. Poza tym obok znajdowały się resztki wytopionej rudy i węgla drzewnego. Ostatecznie wskazuje na to łąka z pokładami rudawca oraz dostęp do rzeki, z której woda niezbędna była do hartowania żelaza.

W Gminnej Izbie Regionalnej w Zębowicach znajduje się duża bryła porowatego żelaza wytopionego w dymarce, znaleziona przy Libawie niedaleko zębowickiego stawu. Takich śladów dawnego hutnictwa jest więcej na naszym terenie.

Bryła żelaza wytopionego w dymarce (foto G. Wons)

Dawny przemysł hutniczy rozwinął się na przełomie XVIII i XIX w. Ośrodki te były zlokalizowane przede wszystkim wzdłuż biegu Libawy (prawego dopływu Małej Panwi), na jej odcinku pomiędzy Zębowicami – Borowianami (obecnie częścią Zębowic) a Knieją. Na odcinku ok. 7 km biegu rzeki można do dziś rozpoznać miejsca po 5 stawach i dawnych kanałach hutniczych.

Dawny kanał hutniczy (starorzecze Libawy) na Borowianach (foto M. Dedyk)

W przedwojennym artykule; „Kneja ein Rundlingsdorf, das verlegt werden sollte” jest zawarta informacja, że w 1821 r. istniały w Kniei 2 świeżarki oraz papiernia. Gdy zaprzestano w niej produkcji papieru, powstała w tym miejscu kolejna świeżarka. Właścicielem tych ziem był wówczas starosta powiatowy Karl von Wallhoffen. Po jego śmierci rodzina sprzedała w 1833 r. dobra zębowickie hrabiemu Wiktorowi von Hessen-Rothenburg, założycielowi rodziny książąt raciborskich. Były to duże dobra, obejmowały ponad 25.000 morgów lasów i pól i sięgały aż pod Leśną, Wachów i Turzę. Książęta raciborscy, panowie na Rudach Raciborskich posiadali rozległe przedsiębiorstwo hutnicze. Składało się ono z 3 trzech departamentów, z których ostatni mieścił się w Zębowicach.

Nad Libawą ulokowane były następujące zakłady hutnicze:

  • w Zębowicach (1 świeżarka oraz młotownia na „Klepce u Moja”),

  • w Borowianach (1 wielki piec z 2 połowy XVIII w. i 1 świeżarka z pocz. XIX w.),

  • w Kniei (razem z Wydzierowem 3 świeżarki, pierwsza zbudowana w 1814, następne po 1837 r.).

Poza Libawą, w dobrach książęcych znajdowały się jeszcze 3 świeżarki w Leśnej, Wachowie i Turzy.

Dawna siedziba Huty Józefina, obecnie budynek mieszkalny (foto M. Dedyk)
Knieja, miejsce gdzie była papiernia, później świeżarka (foto M. Dedyk)

Świeżarki w Leśnej i Wachowie pracowały do 1 lipca 1860 roku. 3 świeżarki w Kniei tworzyły hutę Józefina/Josefina Hütte, był to największy zakład w dobrach zębowickich. Po byłej hucie zachował się solidny budynek mieszkalny, dawniej siedziba kierownictwa tego zakładu. Można również zlokalizować miejsca, gdzie stały świeżarki: w glebie i rzece są resztki żużla, widać pozostałości po dawnych groblach i kanałach. Cały ten „kombinat” hutniczy był wydzierżawiony przedsiębiorcy z Opola Emanuelowi Pringsheimowi, który był również dzierżawcą wielkiego pieca (huty Józef) w Pawłowicach.

Według danych statystycznych z 1858 r. zawartych w „Wochenschrift des Schlesischen Vereins für Berg- und Hüttenwesen, nr 28 i 29” powiat oleski był na 2 miejscu po powiecie bytomskim w produkcji surówki (9447 t.) na Górnym Śląsku, a na 5 miejscu w produkcji surowca z wielkich pieców.

Upadek hutnictwa

Druga połowa XIX w. przyniosła szybki upadek hutnictwa oleskiego. Złożyło się na to szereg czynników. Gwałtownie wzrosła cena węgla drzewnego (siedmiokrotnie), znacznie wzrosły koszty transportu rudy oraz gotowych produktów. Głównym czynnikiem, który załamał hutnictwo oparte na węglu drzewnym był postęp technologiczny: budowa pieców opalanych koksem, zastosowanie maszyn parowych, rozwój górnictwa i szlaków kolejowych przeniósł hutnictwo do górnośląskiego okręgu przemysłowego.

Literatura:

  • Franciszek Hawranek „O dawnym hutnictwie oleskim”

  • F. Triest „Topographisches Handbuch von Oberschlesien”, Wrocław 1864

  • Józef Tomasz Juros “W dolinie Małej Panwi”, Ozimek 2010

  • Ewa Cichoń, Mirosław Dedyk „Wielka Księga Ziemi Zębowickiej”, Zębowice 2010

  • Gerard Zajontz, „Referat o hutnictwie na ziemi oleskiej”, Zębowice 2012