Rodzina Symiorów

Autor: Gerard Wons

Tajemniczy grób

Na zębowickim cmentarzu parafialnym znajduje się stary, prawie stuletni grób. Od pozostałych grobów i pomników wyróżnia się tym, że jest otoczony kutą kratą z dużym, czarnym marmurowym krzyżem w środku. Wzrok przyciąga napis: „Tu spoczywa w Bogu moja mieła Żona, nasza dobra matka trzech kapłanów” Josefa/Antoni Symior.

Od dłuższego czasu ten piękny, niepowtarzalny grób zwracał moją uwagę swoją innością oraz tajemniczym napisem. Kim była rodzina, z której wyszło aż trzech księży, gdzie pracowali, kto o nich coś wie?

Grób Josefy i Antoniego Symiorów (zdjęcie z 2009 roku)

Rodzina Symiorów

Gdy zacząłem rozpytywać o tę rodzinę, dotarłem do pani Kunegundy Miozgi, której dziadek Józef Niesłony był bratem Josefy. Pani Kunegunda, jedyna z żyjących jeszcze krewnych na naszym terenie, opowiedziała mi dzieje tej niezwykłej rodziny, przekazała parę zdjęć i materiałów. Zebrane informacje spróbuję przelać na papier, może kogoś ta historia zaciekawi?

Symiorowie pochodzili z Łąk Kadłubskich – przysiółka Kadłuba Wolnego/Frei Kadlub. Posiadali 9-cio hektarowe gospodarstwo rolne, które było źródłem utrzymania całej rodziny.

Rodzice: Antoni (20.02.1838–23.03.1917) i Jozefa (7.03.1848–25.12.1912) mieli siedmioro dzieci: 4 synów i 3 córki. O rodzicach niewiele wiemy, można przypuszczać, iż byli pracowici i pobożni. Żyli w trudnych czasach, musieli ciężko pracować, aby wyżywić sporą gromadkę dzieci. Ponoć w wolnych chwilach i w dni świąteczne czytali z dziećmi „Żywoty Świętych”

Dzieci Symiorów były chrzczone jeszcze w starym drewnianym kościółku parafialnym z 1472 w Zębowicach. Nie znamy dokładnych dat chrztów ani nazwisk chrzestnych, ponieważ księgi parafialne spłonęły w styczniu 1945 r. Chodziły one do odległej o 2 km szkoły w Kadłubie Wolnym/Katholische Volkschule in Frei Kadlub. Warunki nauki w tej starej, ciasnej szkole były bardzo trudne. Dzieci uczyły się w małych, przepełnionych klasach. Nauka odbywała się w j. niemieckim, jedynie religii uczono w j. polskim. Wówczas dzieci uczyły się czytania, pisania, rachunków, przyrody, historii, religii, śpiewu. Młodzi Symiorowie byli zdolnymi uczniami, wszyscy chłopcy zdobyli wyższe wykształcenie: Franciszek, Jan i Antoni zostali księżmi zakonnymi, natomiast Karol wyuczył się na nauczyciela. Córki Symiorów, których imion nie znamy, powychodziły za mąż. Jedna wyszła za rolnika i zmarła przy porodzie. Pozostałe dwie wyszły za robotników i opuściły dom rodzinny. Josefa i Antoni nie mieli następców, którym mogliby przekazać gospodarstwo, dlatego sprzedali je Urbanowi i Julii Moch. Ich syn Józef przekazał je dalej swojemu synowi Bernardowi, który prowadzi je do dnia dzisiejszego.

Z Łąk w daleki świat

Nie wiadomo, w jaki sposób trzej młodzi Symiorowie nawiązali kontakty z Salezjanami. Była to stosunkowo młoda wspólnota zakonna założona w 1859 przez ks. Jana Bosko. Franciszek (ur. 24.10.1874) jako pierwszy z rodzeństwa wstąpił do zakonu daleko od domu rodzinnego, bo aż we Włoszech. Po dwóch latach nowicjatu (1896\/97) studiował teologię w Turynie. Na kapłana został wyświęcony w Gorycji (Słowenia) 20.12.1902r. Ks. Franciszek sprawował posługę kapłańską i zakonną w Oświęcimiu. Była to pierwsza placówka Salezjanów w Polsce, do której przybyli w 1898r. Ks. Franciszek, mając 46 lat umarł i zastał pochowany w Oświęcimiu.

Za jego przykładem do Salezjanów wstąpili kolejno bracia Jan (ur. 12.121879) i Antoni (ur. 5.06.1882). Również oni udali się do nowicjatów we Włoszech: Jan do Foglizzio (1897/98), Antoni do Cuorgne (1900/01). Następnie w Turynie studiowali teologię. Jan święcenia kapłańskie otrzymał 22 kwietnia 1905r. w Krakowie natomiast Antoni 18. czerwca 1908r. w Oświęcimiu. Ks. Antoni studiował jeszcze na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie i uzyskał tytuł doktora filozofii.

Ks. Jan po święceniach pracował we Włoszech, Francji i Anglii, gdzie przez 9 lat był rektorem Polskiej Misji Katolickiej w Londynie. Pod koniec lat dwudziestych XX w. wrócił do Krakowa do parafii w Dębnikach, prowadzonej przez jego brata ks. Antoniego. W kronice parafialnej można przeczytać:

Aż nadszedł rok 1819 W roku tym bowiem Władze kościelne erygowały nową parafię dębnicką, a kierownictwo jej powierzyły tak bardzo zasłużonemu w pracy duszpasterskiej i wychowawczej Zgromadzeniu Księży Salezjanów. Staraniem pierwszego proboszcza śp. ks. Antoniego Symiora zbudowano skromny, na potrzeby licznych parafian zbyt szczupły kościółek, który jednak od razu stał się sercem Dębnik. Zawrzało życie katolickie. Proboszcz i przydani mu do pomocy księża Salezjanie zajęli się zorganizowaniem życia tak licznej w Dębnikach dziatwy i młodzieży. Mała, uboga plebania otworzyła szeroko swoje podwoje dla stowarzyszeń katolickich, które rozpoczęły ożywioną działalność. Tymczasem nadeszły lata strasznego, z każdym dniem pogłębiającego się kryzysu i w tym właśnie czasie kierownictwo parafią objął nowy proboszcz ks. Jan Symior. Ten silny, niezwykłą wiarą ożywiony kapłan, rzucił śmiałą, zdawało się niemożliwą myśl budowy nowego, potrzebom dużej parafii odpowiadającego kościoła...

Ksiądz Jan Symior, architekt prof. inż. W. Krzyżanowski oraz budowniczy Piotr Kaczmarczyk

W taki oto sposób ks. Jan zostaje budowniczym nowego kościoła. 13 stycznia 1929r. powołał Komitet Budowy Nowego Kościoła zostając jego przewodniczącym. 9 października 1932 ks. abp Adam Sapieha poświęcił kamień węgielny budowanego kościoła.

Poświęcenie kamienia węgielnego przez arcybiskupa A. Sapiehę

Jednocześnie proboszcz budował plebanię oraz pomieszczenia Inspektoratu Towarzystwa Salezjańskiego ukończone w 1934 roku. Natomiast budowa kościoła trwała aż do 1938r. Uroczystość konsekracji nowej świątyni pw. św. Stanisława Kostki odbyła się w obecności biskupa St. Rosponda 9 października tego samego roku. W kronice zapisano:

Dziś, gdy wielkie, radosne święto konsekracji zbiega się z dwudziestoletnią rocznicą istnienia dębnickiej parafii, pragną parafianie na tym miejscu wyrazic Zgromadzeniu Księży Salezjanów i ukochanemu proboszczowi ks. Janowi Symiorowi głęboką wdzięczność i gorące dla ich tak owocnej pracy uznanie... Pragną oznajmić światu, że księża Salezjanie z ks. Proboszczem J. Symiorem na czele, zapisali się na zawsze złotymi głoskami w historii Dębnik.

W 1938r. do parafii przybył Karol Wojtyła, który wraz z ojcem zamieszkał przy ul. Tynieckiej 10. Była to do 1944 roku druga parafia po rodzinnych Wadowicach. Codziennie przed wyjściem do pracy modlił się w tym kościele przed obrazem Matki Boskiej Wspomożycielki. Tu opłakiwał śmierć ojca. W tym kościele 3 listopada 1946 roku odprawił Mszę św. prymicyjną. Karol Wojtyła już jako Metropolita Krakowski, przyznał, że przed tym obrazem wymodlił i ugruntował swoje powołanie kapłańskie.

Ksiądz Jan Symior z grupą parafian przed budowanym kościołem
Rozliczenie kosztów budowy kościoła

Ks. Jan czasami odwiedzał swoje rodzinne strony wspomina p. Kunegunda. Pamięta jego wizyty w domu dziadka Niesłonego, listy i kartki z życzeniami, które pisał do rodziny. Niestety, korespondencja się zagubiła, z żalem stwierdza p. Kunegunda. W kościele parafialnym w Zębowicach 22.04.1955r. ks. Jan obchodził zloty jubileusz kapłaństwa. Z tej uroczystości zachowało się kilka zdjęć

Cztery lata później, w wieku 80 lat umarł w Rząsce koło Krakowa. Ks. Jan Symior spoczywa na Cmentarzu Rakowieckim w grobowcu Salezjanów.

Pochówek sprawował sam Karol Wojtyła. Ks. Jan żył najdłużej spośród braci kapłanów. Jego brat ks. Antoni zmarł w 1933r. Oprócz funkcji proboszcza w dębnickiej parafii był dyrektorem i inspektorem placówek salezjańskich w Pleszewie, Białej Podlaskiej i Kielcach. Czwarty z braci Symiorów Karol był do drugiej wojny nauczycielem oraz kierownikiem szkoły w Kolonowskiem. Po 1945r. z rodziną wyjechał do Niemiec.

Nauczyciel Karol Symior z córką

Zakończenie

Do napisu na grobie rodziców Symiorów można by jeszcze dopisać: „Dziadkowie trzech księży i siostry zakonnej”. Również trzej wnukowie zastali kapłanami. Pracowali na Śląsku, w Niemczech i Wenezueli. Wnuczka – zakonnica Lethicia - Klara przebywała w zakonie w Niemczech. Tak oto z chłopskiej, wielokulturowej rodziny wyszły dzieci i wnuki, które były „Europejczykami,” pełniąc posługę bożą w wielu krajach. Spisując dzieje tej rodziny, mogłem jednocześnie nakreślić sylwetki ludzi niezwykłych, którzy uporem i ciężką pracą wiele osiągnęli. Wywodzą się oni z mojego „Heimatu”, mojej parafii, a są zupełnie zapomniani. Warto przywrócić ich pamięć. Myślę, że pani Kunegundzie również bardzo zależało na tym, aby znalazł się ktoś, kto to opisze. Konkurs „Ze Śląskiem na Ty” jest doskonałą okazją, aby to uczynić.

Źródła:

  • "Kronika budowy kościoła w Dębnikach", ks. J.Symior, 1938,

  • "Dębnicki Dzwon" – pisma parafialne